Archiwum Polityki

Kupię dom w Cyberii

Państwa wirtualne rodzą się w Internecie niczym grzyby po deszczu. Jedne powstały, ot, dla zabawy, inne – w celach instruktażowych. Niektóre mają ambicję uwolnienia swych obywateli od więzów narzuconych przez rzeczywiste struktury państwowe. I pomóc w zarabianiu wielkich pieniędzy.

Wirtualne państwa zorganizowane są na wzór rzeczywistych. Sieć zapełniła się egzotycznymi republikami, królestwami i księstwami, którym zwykle wystarczy obecność na cybernetycznych terytoriach. Niektóre kraje internetowe zgłaszają jednak roszczenia do różnych zakątków globu, a nawet do całego kosmosu. Kilka zajęło terytoria... mentalne, czyli obszar między jawą i snem. Fantazja twórców państw internetowych jest niewyczerpana: w wirtualnym świecie, gdzie wszystko jest umowne i gdzie człowiek funkcjonuje jako wiązka bitów, wszystko jest dozwolone.

Polityka 15.2001 (2293) z dnia 14.04.2001; Społeczeństwo; s. 105
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >