Archiwum Polityki

Gdzie jest niebo?

Raz po raz przeglądam dokument o Miłoszu, z zajadłością śledczego interpretatora zatrzymuję niemal każdy kadr, powtarzam ujęcia – czynności świadomie zastępcze. Najnowszy sekret, jaki dał do wyjaśnienia Miłosz, jest nie w filmie, a w najnowszym tekście poety, w cyklu wierszy „Ksiądz Seweryn” („Tygodnik Powszechny” nr 11) i te wiersze od paru tygodni są powodem mojej prawdziwie luterskiej zmory. (Słowa luterski używam w sensie niekoniecznie teologicznym, „luterski” – częściej znaczy: „dotkliwie a obligatoryjnie i nieuniknienie duchowo nękający”). Najnowszy sekret dał Miłosz? W takim znaczeniu, w jakim najnowszym sekretem może być odwieczne zagadnienie duchowe nie do rozstrzygnięcia. Wypowiedziane jest ono wszakże głosem tak poetycko dobitnym i z tak brawurową niewinnością wyobraźni, że głos ten i wyobraźnia ta zdają się mieć moce rozstrzygające.

Epoka nasza jest też epoką Miłosza – w końcu z ogłoszeniem tego, jak się zdaje dość powszechnie znanego, banału nie trzeba czekać tygodni czy lat do jego kolejnych jubileuszy. A to znaczy, że niektóre tyczące naszej epoki tezy samego Miłosza ulegają falsyfikacji. Na przykład jedna z jego ulubionych krytycznych tez, że mianowicie epoka nasza jest epoką erozji wyobraźni religijnej. Skądże! To jest epoka jego wyobraźni. „Jak powinno być w niebie wiem, bo tam bywałem. U jego rzeki. Słysząc jego ptaki” – brzmią wersy wedle tej na wskroś religijnej wyobraźni układane i przez nas wystarczająco pilnie, by i na naszą wyobraźnię wpłynąć, powtarzane. „Ksiądz Seweryn” jest kolejną erupcją takiej wyobraźni i jest (nie pierwszą w tym pisarstwie) próbą zmierzenia się z problemem tej wyobraźni.

Polityka 15.2001 (2293) z dnia 14.04.2001; Pilch; s. 107
Reklama