Archiwum Polityki

Twój ruch!

Z Człuchowa niektórzy już na wstępną rozmowę z pracodawcą przyjechali do Gdańska z walizkami. Mieli nadzieję, że nie wrócą do swoich miasteczek, wsi, popegeerowskich osiedli, do beznadziei i marazmu. Inni z góry potraktowali wyjazd jako rodzaj prac interwencyjnych, po których wraca się do domu na zasłużony zasiłek dla bezrobotnych.

Zawodowe życiorysy młodych kobiet z głębokiej prowincji, spod Człuchowa, spod Chojnic, uczestniczek programu Praca dla Pomorzanina, niemal się od siebie nie różnią. Najpierw szkoła średnia. Potem jakiś staż albo umowa absolwencka, w ramach której urząd pracy dofinansowuje pracodawcę. Mija rok i ten ostatni zwalnia pracownicę, a przyjmuje kolejną absolwentkę. Poprzednia dostaje kuroniówkę. Jeśli ma szczęście, to pobyty na zasiłku przeplatają się z okresami robót publicznych i interwencyjnych.

Polityka 4.2002 (2334) z dnia 26.01.2002; Gospodarka; s. 55