Archiwum Polityki

Ateny: wyniosłość kamiennego klepiska

Każdy dobry Europejczyk przybywający do Aten myśli przede wszystkim o Akropolu. Szczyt skalistej wyniosłości - dosyć płaski, bo od pradawna umyślnie wyrównywany - ma kształt nieregularnie owalny, wydłużony po stronie południowej i północnej. Nieco krętą drogą albo przejściami skrótowymi, których kamienie zagrażają słabszym butom, dochodzi się do strony zachodniej.   Do tego miejsca w świecie antycznym dobiegał szlak procesji, odprawianej w porze tak zwanych Panatenajów, największego święta ku czci Patronki miasta, bogini Ateny.

Dziś na kamienne klepisko Akropolu wstępuje się po schodach wśród potrzaskanych, lecz nadal pięknych, kolumn Propylejów, olbrzymiego przedsionka marmurowego, wznoszonego u schyłku epoki Peryklesa, nigdy zresztą nieukończonego, bo dłuta wytrącił z rąk początek wojny peloponeskiej. Co jeszcze zdołano zbudować, już wśród zmiennych kolei wojny, to świątynkę Ateny Nike na prawym (gdy się patrzy wchodząc) bastionie Propylejów, do dziś świecącą pentelikońskim marmurem, zaiste zwycięską.

Na klepisku, między zwalonymi głazami, dwie stoją budowle przynajmniej po części ocalałe, obie cudowne.

Polityka 26.1998 (2147) z dnia 27.06.1998; Świat; s. 38