Archiwum Polityki

Patos i wazelina

Rozmowa z brytyjskim reżyserem filmowym Kenem Loachem

Od 30 lat konsekwentnie uprawia pan kino polityczne. Publiczność coraz mniej interesuje się takimi filmami. Nie denerwuje to pana?

Moje ostatnie filmy: „Bread and Roses”, „Biedroneczko, biedroneczko”, „Carla’s song” w ogóle nie były rozpowszechniane. Pokazała je natomiast telewizja. Czy to znaczy, że czas kina społecznego minął? Nie sądzę. Wiele filmów hollywoodzkich również nie trafia do kin. Ambitne europejskie produkcje także rzadko goszczą na ekranach.

Polityka 38.2001 (2316) z dnia 22.09.2001; Kultura; s. 56
Reklama