Archiwum Polityki

Cyrylicą po łacinie

Stary komunistyczny aparatczyk Hejdar Alijew dobrze utrafił w nastroje swego ludu. Siedzący na bajecznie bogatych złożach nafty Azerowie miotają się między Rosją, Turcją, Iranem i Ameryką, nie wiedzą, czy pisać cyrylicą czy literami łacińskimi, ale jednego chcą na pewno: silnej ręki.

Jest, był i będzie kimkolwiek trzeba dla każdego, kogo potrzebuje: wierzącym komunistą, generałem KGB, sowieckim silnym człowiekiem, cierpiącym opozycjonistą, lokalnym nacjonalistą, panturkistą, gorliwym muzułmaninem, państwowcem, przekonanym wolnorynkowcem. Jutro może założyć szkocką spódniczkę albo ogłosić się rzymskim katolikiem, jeśli taka nastanie moda – tak o Alijewie pisze amerykański reporter Thomas Golz, który go dobrze poznał. Teza jego książki: Hejdar (Gajdar, jak to wymawiają w Moskwie) Alijew dba w pierwszym rzędzie i przede wszystkim o własne przetrwanie, nieważne, jakim kosztem.

Polityka 36.2001 (2314) z dnia 08.09.2001; Świat; s. 38
Reklama