Archiwum Polityki

Ludzie bez ziemi

Problem miał potrwać trzy lata. Tak sądzono przed 50 laty, gdy ONZ powołała urząd komisarza do spraw uchodźców. Wtedy chodziło o uciekinierów zza żelaznej kurtyny. Pół wieku później – tej rocznicy nie ma co świętować – urząd działa dalej, ma coraz mniej środków i coraz więcej roboty. Dramat afgańskich uchodźców z frachtowca „Tampa” przypomniał światu, że współczesne wędrówki ludów bynajmniej nie ustały z magiczną datą roku 2000.

Już w rozmowie z „Polityką” sprzed jedenastu lat ówczesny wysoki komisarz ONZ do spraw uchodźców Norweg Thorvald Stoltenberg ostrzegał, że liczba uchodźców rośnie lawinowo (1980 r. – 7 mln, 1990 r. – 15 mln, w 2001 – według różnych szacunków od 12 do 20 mln), zaś międzynarodowe fundusze na pomoc dla nich nie nadążają. Dziś główne skupiska uchodźców są w Iranie i Pakistanie, gdzie schroniło się około 3,5 mln Afgańczyków, Tanzanii – ponad 0,5 mln uciekinierów z Burundi, w Sudanie – prawie 0,4 mln mieszkańców Erytrei, w Jugosławii i Chorwacji – prawie 0,5 mln uchodźców z Bośni i Hercegowiny, ponad 400 tys.

Polityka 37.2001 (2315) z dnia 15.09.2001; Świat; s. 32