Archiwum Polityki

Postęp w garnku

Na ogół nie zdajemy sobie sprawy, jakich zmian w naszej cywilizacji dokonał wynalazek garnka. Kiedy ludzie nauczyli się gotować, mogli już zasiedlać obszary, na których przedtem nie było co jeść.

Użycie ognia do przygotowywania posiłków było pierwszym przewrotem kulinarnym. Dało możliwość poszerzenia diety człowieka o potrawy pieczone w ogniu czy też wędzone w dymie. Pieczono przeważnie na rozgrzanych kamieniach lub na kłach mamuta wbitych w ziemię po obu stronach paleniska. Taki właśnie ruszt, pochodzący z X tysiąclecia p.n.e., znaleziono na Ukrainie.

Pierwsze próby wykorzystania gorącej wody do sporządzania jedzenia przeprowadzono przy użyciu muszli lub skorup żółwi. Ale ich występowanie jest na tyle ograniczone, iż trudno tu mówić o bardziej zaawansowanej technologii. Gotowano również potrawy w grubej skórze, którą umieszczano nad ogniem. W 1966 r. pojawił się w fachowym czasopiśmie „Antiquity” artykuł M.I. Rudera „Czy można gotować w skórze?”. Autora zainspirowała rycina z 1581 r., przedstawiająca Irlandczyków gotujących zupę w „garnku” ze skóry barana, umocowanej na trzech palikach. Podjął on nawet próbę zagotowania wody tym sposobem, ale widać daleko mu było do poziomu przodków, ponieważ eksperyment zakończył się całkowitą klapą.

Herodot opisuje ciekawy sposób gotowania podpatrzony u Scytów:

„Kiedy (...) nie mają kotła, to wrzucają całe mięso do brzucha upolowanego zwierza, dodają wody i rozpalają od spodu ogień przy pomocy kości, które bardzo dobrze się palą. W ten sposób gotują byka w jego własnym ciele”. Metoda ta znana była również Indianom z północy Ameryki.

Natomiast Mongołowie połączyli dwa sposoby, gotując w skórze i przy użyciu rozgrzanych kamieni. Po pozbawieniu kozy głowy trybują z niej kości tak, aby nie uszkodzić skóry, wyjęte mięso siekają na drobne kawałki i nadziewają nim skórę, wkładając przy okazji rozgrzane do białości kamienie. Dwie godzinki i koza w kozie gotowa.

Polityka 23.2006 (2557) z dnia 10.06.2006; Nauka; s. 94
Reklama