Archiwum Polityki

Halo, tu Unia

Kpiąc sobie z integracji europejskiej amerykański guru dyplomacji Henry Kissinger dowodził przed laty, że Europa politycznie nie istnieje. „Europa? – pytał. – A jaki ma numer telefonu?”. Kiedy teraz USA rozpoczęły interwencję w Afganistanie, to współpracownicy sekretarza stanu Colina Powella zadzwonili pod numer +32 2 285 5000 i usłyszeli w słuchawce: „Centrum sytuacyjne Unii Europejskiej”.

Jednak numer telefonu Javiera Solany nie wystarcza, by załatwić sprawę z „Europą”. Tamtego dnia prezydent George Bush, jego zastępca i sekretarz stanu dzwonili do wielu innych przywódców na czele z premierem Wielkiej Brytanii, prezydentem Francji i kanclerzem Niemiec. Czy w ogóle zawracaliby sobie głowę telefonem „Mr. Europa”, gdyby funkcję tę pełnił ktoś, kogo nie darzą takim zaufaniem jak Solanę, który był poprzednio sekretarzem generalnym NATO?

Czy Europa w ogóle może prowadzić wspólną politykę zagraniczną?

Polityka 3.2002 (2333) z dnia 19.01.2002; Świat; s. 34
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >