Archiwum Polityki

Święta kość niezgody

Izrael twierdzi, że Palestyńczycy nie zaprzepaścili żadnej okazji, aby zaprzepaścić okazję. Arafat za trudności w rozmowach wini premiera Baraka. Obaj, mimo pokojowych gestów i pewnego zbliżenia stanowisk, wrócą do domu z walizkami pełnymi materiałów wybuchowych.

Czy porozumienie izraelsko-palestyńskie można było kupić za pieniądze?

W pierwszych dniach obrad, gdy powaśnione strony wyrażały „ograniczoną nadzieję” na powodzenie szczytu, a prezydent Clinton krążył po Camp David jak nieuskrzy-dlony Anioł Pokoju, zastanawiali się członkowie komisji budżetowej Kongresu, jaką sumą wyścielą łoże przygotowane dla Baraka i Arafata. Przewodniczący komisji wspomniał sto miliardów dolarów do podziału między sygnatariuszami umowy pokojowej; ktoś inny dodał, że suma nie wydaje się wygórowana, pod warunkiem, że bogate kraje świata dorzucą coś do puli.

Polityka 31.2000 (2256) z dnia 29.07.2000; Świat; s. 41