Archiwum Polityki

Zagłębie rozrywki

Szelest gazet przypomniał mi, że Bristol skończył sto lat. Bardzo się wzruszyłem – z natury jestem sentymentalny jak hiena w syropie. Z dawnego Bristolu pamiętam barmana. Był to leniwy barman: stał z shakerem i zamiast nim potrząsać, czekał na trzęsienie ziemi. Nie bywałem często w hotelowym barku. Zjawiałem się tylko wtedy, gdy miałem wyznaczone spotkanie z Lopkiem Krukowskim. Szef kabaretu tam właśnie odbierał teksty od autorów. Jeśli miał dobry dzień, w klubie adwokackim szła mu karta – wspominał o honorarium.

Polityka 48.2001 (2326) z dnia 01.12.2001; Groński; s. 94
Reklama