Archiwum Polityki

Szczodry Polak po szkodzie

Telewidzowie, czytelnicy, lekarze, rolnicy, internauci, rzemieślnicy – powodzianom. Za falą powodziową idzie fala dobroczynności. Ci biedni ludzie z zalanych domów nie zawinili, nie naciągają, więc trzeba ich wesprzeć. Powódź to widowisko medialne. Sugestywne obrazy rozbudzają współczucie, domagają się naszej reakcji. Niestety społeczny zryw powodziowej szczodrości opadnie wraz z wodą. Tak jest zawsze.

Powódź zmąciła letnią atmosferę przedwyborczą, wszystkie partie mają o czym mówić, większość – stara się też coś robić. Im kto jest w większej politycznej potrzebie, tym bardziej go widać. W ramach Łańcucha Pomocy Powodzianom wiceprzewodniczący UW Władysław Frasyniuk poprowadził 40-tonowego tira z darami pod zalany Sandomierz. AWSP, ustami premiera, obiecuje 200 mln zł na bezpośrednią pomoc dla ofiar żywiołu. Politycy różnych opcji starają się być możliwie blisko wody.

Polityka 33.2001 (2311) z dnia 18.08.2001; Raport; s. 3