Archiwum Polityki

Napisz powieść z Pilchem

Rok bez siedmiu minut

Od początku było to pewne i do końca niewiarygodne: po prostu nie przyjechała. Na trawiastym brzegu, na butwiejącym pomoście, na skrawku piaszczystej plaży nie było żywego ducha; nikt nie wyłaniał się z lasu, nikt nie schodził ze wzgórza. Z drugiej strony wody majaczyła jakaś sylwetka, ale niemożliwe, żeby była to ona. W piwiarni pod parasolem siedział schludny trzydziestolatek w niebieskiej koszuli, krawacie i okularach, łapczywie popijał wodę mineralną i z napięciem wpatrywał się w stojący na stoliku laptop – niemożliwe, żeby aż tak się zmieniła.

Polityka 28.2001 (2306) z dnia 14.07.2001; s. 84