Archiwum Polityki

Dyrdymałki

A to nam odstrzelili Kaczyńskiego – rzekła posługaczka do pana Szwejka, który opuściwszy przed laty służbę w wojsku, gdy ostatecznie przez lekarską komisję wojskową uznany został za idiotę, utrzymywał się z handlu psami, pokracznymi, nierasowymi kundlami, których rodowody fałszował. Prócz tego zajęcia dotknięty był reumatyzmem i właśnie nacierał sobie kolana opodeldokiem. – Którego Kaczyńskiego, pani Müllerowo? – zapytał Szwejk, nie przestając masować kolan.

Polityka 28.2001 (2306) z dnia 14.07.2001; Stomma; s. 90