Archiwum Polityki

Wewnętrzny przymus spontanicznej rekonstrukcji

Jest z reguły mężczyzną. Może posiadać stary czołg, transporter, samochód albo rower, może mieć tylko mundur, a niech nawet luźną lufę. Może to coś mieć po tacie, może to kupić, wymienić albo znaleźć. Może być bogaty, biedny albo i nawet nic nie mieć. Właściwie wystarczy, żeby kochał. Tak, musi kochać technikę wojskową. To wszystko. No może poza jednym: to że kocha technikę, nie znaczy, że kocha wojnę; jeśli darzy uczuciem hitlerowski wóz pancerny, to nie znaczy, że kocha samego Hitlera, jeśli zakłada na siebie bolszewicki mundur, to wcale nie znaczy, że ma ciągoty do światowej rewolucji.

Sedno sprawy jest trudne do ujęcia w kilku zdaniach, a z ram definicji wymyka się wiele wyjątków. Najlepiej świadczy o tym przypadek Alicji Badowskiej-Wójcik, która próbuje opisać miłośnika militariów, z reguły mężczyznę, a sama od piętnastu lat zbiera zabytkowe pojazdy wojskowe, i jest kobietą. Podkreśla często, że musiała sobie wywalczyć pozycję partnera, nie baby od garów, w środowisku, które prawdopodobnie właśnie z racji zainteresowań wykazuje wyczuwalne szowinistyczne odchylenie.

Polityka 28.2001 (2306) z dnia 14.07.2001; Na własne oczy; s. 92