Archiwum Polityki

Ciemność, widzę ciemność

Bezpieczeństwo energetyczne Polski to dla rządzącej koalicji sprawa gardłowa. Rząd lęka się, że ktoś kiedyś zakręci nam kurek z gazem lub ropą. Tymczasem dużo wcześniej może zgasnąć światło. Wyłączymy je sobie sami.

Właśnie otrzymaliśmy ostrzeżenie – pierwszy w historii polskiej elektroenergetyki black-out. Tak nazywa się poważną awarię, podczas której dochodzi do automatycznego wyłączenia poszczególnych elementów energetycznego systemu. Wszystko dzieje się w szybkim tempie i przypomina sypiące się domino: jedna awaria wywołuje drugą, druga trzecią, a ta kolejne. W ostatnich dniach czerwca udało się, na szczęście, dość szybko powstrzymać katastrofę. Jednak przez kilka godzin spora część Polski, w tym aglomeracja warszawska, przeżywała kłopoty z prądem: albo go nie było wcale, albo miał tak niskie napięcie, że wiele urządzeń nie działało.

Polityka 30.2006 (2564) z dnia 29.07.2006; Gospodarka; s. 40