Archiwum Polityki

Oko w oko

Parkowa rzeźba okazuje się konstrukcją reklamową, towarzyska rozmowa marketingowym chwytem, najbliższy kumpel zostaje trendsetterem, a koleżanka z roku promuje markę tatuażem na własnym ciele. Reklama wciska się wszędzie, bo w telewizji stała się już nie do zniesienia.

W pełni lata, przy trasie Warszawa–Gdańsk (mniej więcej w połowie drogi), stoją, niczym cierpliwi autostopowicze, wypasione żubry. Tylko obcokrajowiec po raz pierwszy odwiedzający Polskę może pomyśleć, że pomylił kierunki. Inni nie będą raczej mieli wątpliwości, że znane z reklamy żubry dyskretnie przypominają o istnieniu marki piwa o tej nazwie.

Przy półce z sokami w hipermarkecie tkwią dwie panie, jedna z małym, druga z nastoletnim dzieckiem, wybierają towar, dyskutując o walorach jednego z nich.

Polityka 31.2006 (2565) z dnia 05.08.2006; Społeczeństwo; s. 79