Archiwum Polityki

Dzieci z Szansą

Są jak wypłoszone zwierzaki. Zwykle z przyczepioną do rękawa plastikową torebką birolu, taniego rozpuszczalnika do wąchania. Trudne dzieci z patologicznych rodzin. Na pytania szkolnych psychologów, co tam w domu, odpowiadają: że mama „śpi na gorąco”, to znaczy bez przerwy pije, że przyszedł nakaz eksmisji, że brat się powiesił. Wieczorem wracają ze świetlicy Szansa do ceglanych familoków, w których co dzień od nowa wali się ich życie.

W upalne południe słońce rozświetla całe miasto: schludne willowo-ogródkowe przedmieścia, estetycznie przystrzyżony skwer i równą kostkę brukową przed ratuszem, wypłowiałe ozdobne kamieniczki przy rynku. I tę ceglaną część śląskich Mysłowic: rosłe gmaszysko więzienia, mroczny sierociniec sióstr boromeuszek, opustoszałe zabudowania przy kolejowym nasypie, ponure ciągi masywnych familoków. Surowe, kilkurodzinne kamienice z podwórkami stłoczone są w nieformalnych, wrogich sobie dzielnicach.

Polityka 29.2000 (2254) z dnia 15.07.2000; Społeczeństwo; s. 76