Archiwum Polityki

Jędruś Czarodziej

Robota w resorcie rolnictwa nie spędza mu snu z powiek. W ministerstwie bywa rzadko i krótko. Chętniej w ławach rządowych w Sejmie, a ostatnio na spotkaniach z rolnikami wśród wypalonych suszą pól. Bo rola ministra rolnictwa do promocji przewodniczącego Samoobrony nadaje się świetnie.

Do monumentalnego gmachu Ministerstwa Rolnictwa przy ul. Wspólnej wkroczył zdecydowanym krokiem. W końcu trafił tu nie po raz pierwszy. Okupacja budynku w 1993 r. była kluczowym momentem jego kariery. Wtedy wyprowadziła go stąd policja. Do gabinetu o wystroju surowym, tradycyjnie męskim, wprowadził kwiaty. Nowy obyczaj to także kawa podawana z miodem. Tak jest zdrowiej.

W korytarzu na pierwszym piętrze mieści się wydzielona strefa „zero”, do której drzwi otworzyć można tylko używając karty magnetycznej.

Polityka 32.2006 (2566) z dnia 12.08.2006; Kraj; s. 28