Archiwum Polityki

Mgła nad Łopuszną

Kiedy Tischner przychodził do „Tygodnika Powszechnego”, siadał zawsze w sekretariacie naprzeciw pani Kasi i wtedy na ogół dość ospałe redakcyjne życie ulegało wzmożeniu. Albo – można też powiedzieć – całkiem zamierało, bo wszyscy się koło Niego skupiali. Nawet sławna Marzanka – swego czasu gwiazda korekty oraz marketingu, na sam widok tego kapłana mobilizowała się pod względem cielesnym, co było swoistym paradoksem, bo przecież to ona (miała wyłącznie ten atrybut) bywała źródłem tego typu mobilizacji.

Polityka 28.2000 (2253) z dnia 08.07.2000; Pilch; s. 85