Archiwum Polityki

Do czterech razy sztuka

To chyba jedyny kraj na świecie, gdzie policja aresztuje ludzi świętujących sukces rządu – tak zareagował jeden ze współpracowników Chatamiego na wieść, że policja za pomocą gazu łzawiącego rozpędza na ulicach Teheranu młodych ludzi cieszących się zwycięstwem swego faworyta, urzędującego prezydenta Islamskiej Republiki Iranu.

Tak jak cztery lata temu – to był nokaut. Tyle że w 1997 r. wynik wyborów był szokiem dla wszystkich. Oto szerzej nieznany uśmiechnięty mułła, wyciszony intelektualista, pozbawiony jakiegokolwiek zorganizowanego wsparcia pokonuje w wielkim stylu przedstawiciela establishmentu, konserwatywnego przewodniczącego parlamentu, Ali Akbara Nateka Nuriego. Cztery lata później Chatami do ostatniej chwili wahał się, czy ponownie startować w wyborach.

Bo cóż wynikło z jego czteroletniej kadencji?

Polityka 25.2001 (2303) z dnia 23.06.2001; Świat; s. 42