Archiwum Polityki

Choroba zwana teatrem

Jest tylko jeden warunek: stuprocentowe szaleństwo. Nie trzeba okazywać zaświadczenia lekarskiego. Przyjmę każdego, kto otwarcie mówi, że jest chory – deklaruje Katarzyna Wińska, założycielka warszawskiego teatru osób chorych na schizofrenię Opera Buffa.

Kwadrans do rozpoczęcia próby spektaklu „Odyseja Weinbacha”. Katarzyna Wińska rozstawia krzesła, z walizki wyciąga latarkę, termos z kawą. Do sali wchodzi Monika, uśmiech nie znika jej z twarzy. Za Moniką podąża Iljicz Lenin. Kant w spodniach zaprasowany na żyletkę. – Waćpanna taki zwyczaj miała, że ciągle coś notowała. A ja Zyzio na imię mam i tak się przedstawiam, okej? – z podobieństwa do wodza rewolucji Zyzio jest dumny.

Piotr wyciąga z futerału instrument dęto-klawiszowy, który nazywa melodią z miękkim ustnikiem.

Polityka 38.2006 (2572) z dnia 23.09.2006; Na własne oczy; s. 116