Archiwum Polityki

Bez przebaczania

Andrzej Urbański zamiast Bronisława Wildsteina szefem TVP. Formalnie Urbański jest prezesem tymczasowym, do rozstrzygnięcia konkursu, ale jakoś nikt nie wątpi, że ten konkurs został już rozstrzygnięty. Premier ogłosił przecież, że Urbański byłby tu dobrym szefem, także z konkursu.

Najwyraźniej zaskoczony nagłą dymisją Wildstein mówił, że jest to decyzja polityczna i że premier stracił szansę, by w Polsce powstała telewizja publiczna z prawdziwego zdarzenia. Oczywiście, że decyzja jest polityczna, tak samo jak polityczna była nominacja. Media zwane publicznymi są u nas politycznym łupem i nominacja Wildsteina nie przybliżała nas ani na krok do telewizji prawdziwie publicznej. Nie ta kultura polityczna, nie te standardy. Łupy pozostają łupami, tyle tylko, że teraz dzieli się je i zawłaszcza partyjnie coraz bardziej jawnie i bezwstydnie. Nikt już niczego nie udaje.

Wyjątkowo fałszywie brzmi więc chór „obrońców Bronka”, że oto mamy do czynienia z jakimś zamachem na telewizję publiczną, ponoć dziennikarską, a nie polityczną.

Polityka 10.2007 (2595) z dnia 10.03.2007; Temat tygodnia; s. 20
Reklama