Archiwum Polityki

Stracone skarby PRL-u

Rozczarują się czytelnicy, którzy spodziewali się znaleźć w tej książce opisy tajemnych spotkań w hotelowych apartamentach, dyskretnie wsuwanych kopert z dolarami, szantaży wspieranych zdjęciami z ukrytej kamery itp. „Wielki przekręt” to wielki bełkot i nudna lektura, spojona nienawiścią do autorów polityki prywatyzacji oraz przekonaniem, że najlepszym dyrygentem gospodarki jest państwo.

Autor uznając korupcję za główną sprężynę polityki sprzedaży przedsiębiorstw inwestorom zagranicznym i oskarżając wszystkich, że zbywają narodowe skarby za napiwki – uznaje demokrację nie za ustrój reprezentacji interesów ogółu, ale za parawan złodziejstwa. Ponieważ jednak, jak słychać, książka cieszy się wielkim powodzeniem, a wydawnictwo nie może nadążyć z dodrukowywaniem nowych egzemplarzy – staje się zjawiskiem, którego nie sposób ignorować.

Okazuje się, że okres PRL, a zwłaszcza dekada gierkowska nie była taka zła.

Polityka 27.2000 (2252) z dnia 01.07.2000; Gospodarka; s. 65