Archiwum Polityki

Pieniądze i kasjerzy bez ochrony

Cztery śmiertelne ofiary napadu na oddział Kredyt Banku w Warszawie i łup wynoszący 30 tys. zł (według wstępnych szacunków) – to bilans budzący przerażenie. Według policji sprawcami byli amatorzy, bo zawodowcy nie napadają w soboty, kiedy w banku jest mało pieniędzy. Szefowie Kredyt Banku twierdzą, że filia przy ul. Żelaznej była właściwie zabezpieczona: działały kamery, a ochroniarz miał paralizator. Bandyci ochroniarza zastrzelili, a z kamer zabrali kasety – jak na amatorów wyjątkowo łatwo dowiedli, że zabezpieczenie nie było skuteczne.

Polityka 10.2001 (2288) z dnia 10.03.2001; Komentarze; s. 13