Archiwum Polityki

Plagi z importu

Po ponadtrzydziestoletniej przerwie Wyspy Brytyjskie dotknęła zaraza pryszczycy. Po kłopotach z chorobą szalonych krów, a następnie świńską gorączką z ub.r. to kolejny cios dla wyspiarskiego rolnictwa, którego przychody zmalały w ciągu ostatnich lat o połowę. I kolejne zagrożenie dla reszty Europy. Jak wielkie?

Wydawało się, że w cywilizowanej Europie można spać spokojnie – wysokie standardy higieny i kontroli weterynaryjnej miały skutecznie uchronić przed takimi przypadłościami jak pryszczyca. Okazało się jednak, że uśpione długotrwałym okresem spokoju brytyjskie służby nie potrafiły sobie poradzić z zagrożeniem. – Problemem nie jest sam fakt pojawienia się choroby w Wielkiej Brytanii – zauważa prof. Henryk Lis z Instytutu Przemysłu Mięsnego, w latach 1985–1988 wiceprezydent Komisji Pryszczycowej Międzynarodowego Urzędu ds.

Polityka 10.2001 (2288) z dnia 10.03.2001; Kraj; s. 29