Archiwum Polityki

Wolno wszystko

Gdyby największe osiągnięcia współczesnej architektury światowej porównać do pokazu mody haute couture w Paryżu, to odpowiednikiem najnowszych sukcesów budowlanych w Polsce byłyby stroje Chińczyków z czasów rewolucji kulturalnej. Tam fantazja i rozmach, tu – monotonia i szarość. O tym, jak dalece pozostaliśmy za czołówką, można się przekonać oglądając wystawę „Sztuka architektury” w Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie.

W każdym podręczniku historii architektury XX wieku znaleźć można tę datę: lipiec 1972 r. Wówczas to wysadzono w powietrze grupę bloków mieszkalnych Pruitt Igoe w St. Louis. Likwidacja osiedla zaprojektowanego przez Minoru Yamasakę, a ukończonego w 1955 r., stała się symbolem pożegnania światowej architektury z modernizmem, zwanym też stylem międzynarodowym. Oczywiście i przed tą datą budowano niemodernistycznie, podobnie jak i po 1972 r. powstawały na wskroś modernistyczne gmachy. Było to raczej duchowe rozstanie z wzorcem, który – narzucony kiedyś przez Le Corbusiera i Miesa van der Rohe – zawładnął na wiele dziesięcioleci wyobraźnią architektów na całym świecie i spowodował zaprowadzenie globalnego urbanistycznego porządku, kto wie czy nie gorszego od socrealizmu.

Polityka 10.2001 (2288) z dnia 10.03.2001; Kultura; s. 46
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >