Archiwum Polityki

Druga Jolanta prezydenta

Jolanta Szymanek-Deresz na wielkiej scenie politycznej pojawiła się nagle i trochę znikąd ledwie rok temu. Jako szef Kancelarii Prezydenta jest teoretycznie jedną z ważniejszych osób w Polsce. Jest też chyba najmniej politycznym z dotychczasowych szefów. Pytana, czy czuje się bardziej urzędnikiem, czy politykiem, odpowiada, że przede wszystkim jest prawnikiem. I o to właśnie chodziło prezydentowi, twierdzą obserwatorzy.

W rozmowie unika politycznych ocen. Waży słowa. Często się śmieje, ale trzyma dystans. Zapala się, gdy zaczyna mówić o prawie i wspomina lata spędzone w czeskiej Pradze. Pytana, czy podziela opinię, że jest ostra, odpowiada: – Wolę określenie łagodna stanowczość. Jolanta Szymanek-Deresz, rocznik 1954.

Pochodzi z Łodzi. Jej ojciec był, jak wspomina, „sędzią z krwi i kości”. Przeszedł wszystkie szczeble kariery od szeregowego sędziego przez prezesa sądu powiatowego, wojewódzkiego, by w połowie lat 70. zostać sędzią Sądu Najwyższego, prezesem jego Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych. Dzisiejsza szefowa Kancelarii śmieje się, że jednym z pierwszych słów, jakich się nauczyła, było uzasadnienie. Nic więc dziwnego, że poszła na prawo. Po dwóch latach na Uniwersytecie Łódzkim, w ślad za ojcem przeniosła się do Warszawy. Tu skończyła studia z wynikiem bardzo dobrym. Mając 23 lata wyszła za mąż za mężczyznę 17 lat starszego od siebie. Znajomi z czasów młodości mówią, że była ponad wiek dojrzała. Ona sama podkreśla, że w dużej mierze ukształtował ją mąż. Co roku, najczęściej razem z córką, dzisiaj studiującą prawo, spędzają część lata wraz z kilkudziesięcioma znajomymi pod namiotami zawsze nad tym samym jeziorem na Mazurach. Uczestnicy tych wypraw określają Dereszów jako szczęśliwe małżeństwo. O niej: bardzo energiczna, żywiołowa, ciepła, serdeczna, lubiana, podoba się mężczyznom. Nigdy nie rozmawiała o polityce.

Zaraz po studiach zdała na aplikację sędziowską. Po dwóch latach dostała etat asesora sądowego, ale w tym samym czasie mąż otrzymał propozycję objęcia stanowiska korespondenta w Pradze. Wkrótce wystąpiła o urlop i jeszcze przed Sierpniem 1980 r.

Polityka 23.2001 (2301) z dnia 09.06.2001; Kraj; s. 28
Reklama