Archiwum Polityki

Dolar by się uśmiał

Słynny uczestnik rabunku stulecia Ronald Biggs, który właśnie wrócił z Brazylii odsiedzieć resztę wyroku w brytyjskim więzieniu, nie powtórzyłby swojego wyczynu sprzed lat: konwoje wojskowych ciężarówek, trasy transportu banknotów i monet euro są zaplanowane z maksymalnym bezpieczeństwem. Jeżeli coś nowej europejskiej walucie grozi, to nie bandyci czy fałszerze, ale ignorancja obywateli i egoizm polityków. Właśnie zaczyna się ostatni okres przygotowań przed wprowadzeniem euro do obiegu. Chociaż Polska nie należy do unii monetarnej, czas najwyższy polizać cukierek – chociażby przez szybę.

Premierowe emocje zostały rozłożone na raty. Najważniejsze momenty powstawania euro, które można porównać do poczęcia, były mało widowiskowe: szefowie europejskich rządów na spotkaniu w holenderskim mieście Maastricht w 1992 r. uzgodnili brzegowe warunki, jakie musi spełniać gospodarka i finanse państwa, żeby jego waluta mogła harmonijnie połączyć się z innymi. Trzy lata później utworzono zalążek europejskiego banku centralnego (EBC) we Frankfurcie, potem przyjęto nazwę euro, wreszcie – i to może był moment najważniejszy – 1 stycznia 1999 r.

Polityka 23.2001 (2301) z dnia 09.06.2001; Gospodarka; s. 74