Archiwum Polityki

Zza węgla

Górnicy ostatnio nie maszerowali na Warszawę, nie blokowali torów, wokół węgla nie było politycznych emocji. W 2000 r. na każdej tonie kopalnie zarobiły blisko 2,50 zł, a w pierwszych miesiącach tego roku mają 5 zł zysku. Od rozpoczęcia reformy (1998 r.) z górnictwa odeszło, prawie bez protestów, 90 tys. ludzi. Rząd uważa, że to gospodarczy i polityczny sukces. Udała się jedna z najważniejszych reform. Tymczasem szykujący się do władzy SLD twierdzi, że przedstawiany obraz górnictwa jest nieprawdziwy, a ekipa Jerzego Buzka pozostawia po sobie bombę z opóźnionym zapłonem.

Od 1989 r. przy węglu majstrowała każda ekipa rządowa. Następna przekreślała wcześniejsze zabiegi reformatorskie, bo uważała, że wie lepiej od poprzedniej, jak tę branżę naprawić. A w rezultacie długi górnictwa dochodzą do 21,5 mld zł i przekraczają 13 proc. obecnego budżetu. W tym garbie mieszczą się prawie całe tegoroczne wydatki na obronę narodową (9,9 mld zł) i opiekę społeczną (13,1 mld zł). Czy więc te 5 zł zysku na tonie to światełko w tunelu, jak chce rząd – zapowiadając radykalne oddłużenie górnictwa – czy papierowy wynik, jak twierdzi opozycja?

Polityka 22.2001 (2300) z dnia 02.06.2001; Kraj; s. 26