Archiwum Polityki

Stalowe argumenty

Wszystko wskazuje na to, że naukowcy porozumieli się wreszcie co do najważniejszej przyczyny zatonięcia promu „Estonia” 28 września 1994 r. Urząd Kontroli Materiałów z Brandenburgii i instytut badawczy z San Antonio w Teksasie potwierdziły wyniki analiz Federalnego Urzędu Badań i Kontroli Materiałów (BAM) w Berlinie. Stalowe fragmenty kadłuba nie noszą śladów eksplozji. Wcześniejsze raporty nie wykluczały użycia materiałów wybuchowych jako przyczyny tragedii.

Kapitan Arno Anderson znany był z punktualności i braku respektu dla żywiołu morskiego. Apogeum sztormu, który zlekceważył chcąc zdążyć na czas do portu docelowego, przypadło na środek nocy 28 września 1994 r. Szwedzki pilot helikoptera, który przybył na miejsce katastrofy wkrótce po zatonięciu promu, zeznał, że wysokość bałtyckich fal dochodziła do 8 m. Dramat rozpoczął się 100 km na południowy zachód od brzegów Finlandii. Mechanizmy hydrauliczne utrzymujące rampę połączoną z furtą dziobową poluzowały się i do wnętrza statku wdarły się tony wody.

Polityka 22.2001 (2300) z dnia 02.06.2001; Społeczeństwo; s. 78