Archiwum Polityki

Katarynkę ktoś kręci

„Własnego życia na ogół się nie spostrzega i nie czyni przedmiotem głębszych rozważań dopóki, przeważnie już pod koniec przeznaczonych nam lat nie nadchodzi taka chwila, kiedy zaczynamy zdawać sobie sprawę, że sieliśmy wiele, a zebraliśmy mało” – wspominał zmarłego przyjaciela Paweł Hertz. Teraz i jego już nie ma. I tylko pochyleni nad grobem starcy pamiętają, jakim był kapryśnikiem, pieszczochem losu, pyszniącym się swoją urodą Książątkiem. Tak właśnie go nazywano.

Polityka 22.2001 (2300) z dnia 02.06.2001; Groński; s. 94