Archiwum Polityki

Wezwanie na ring

Nominacja Lecha Kaczyńskiego wywołała oburzenie Unii Wolności i została uznana za akt wielce nieprzyjazny. To bowiem nowy minister sprawiedliwości (razem z bratem Jarosławem) najsilniej krytykował Hannę Suchocką, swoją poprzedniczkę na tym stanowisku. Obarczając ją winą za – jak twierdzą – bezprawną inwigilację prawicy przez UOP na przełomie lat 1992–1993, kiedy Suchocka szefowała rządowi. Teraz Kaczyński zapowiedział, że sprawie przyj-rzy się ponownie – i to bardzo wnikliwie. Zemsta po latach?

Hanna Suchocka twierdzi, że sprawa inwigilacji to nieszczęsne fatum ciążące nad środowiskiem postsolidarnościowym. Uważa, że nominacja dla Kaczyńskiego tylko podgrzała atmosferę. – Odbieram to jako wezwanie na ring – mówi była minister. – Ta nominacja z góry zakłada konfrontację i zaciąży na dalszych stosunkach Unii Wolności z AWS. Jednocześnie Suchocka podkreśla, że ma czyste sumienie, że zrobiła wszystko jako minister sprawiedliwości, aby postępowanie toczyło się bezstronnie, bez nacisków (patrz ramka). – Wystąpiłam z wnioskiem o odtajnienie akt sprawy, jakimi dysponowała prokuratura; nie wiem, dlaczego UOP jeszcze tego nie zrobił w odniesieniu do swoich dokumentów – tłumaczy Suchocka. – Wszystko niepotrzebnie toczy się w aurze tajemniczości, a to wzmaga emocje. Komuś zależy na zaognianiu konfliktu, włączeniu sprawy do innych, większych gier politycznych.

Akta inwigilacji prawicy znajdują się w tej chwili w warszawskim sądzie rejonowym, który musi zdecydować, czy skieruje sprawę do ponownego rozpatrzenia, czy też podtrzyma decyzję okręgowej prokuratury o umorzeniu. Gdyby nadano sprawie ponowny bieg, to, zdaniem Suchockiej, trzeba by wskazać nowe kierunki dalszego postępowania, gdyż dotychczasowe wątki są już dobrze rozpoznane.

Brat chce sprawdzić

Sąd ma zatem trudne zadanie, zapewne dlatego nawet nie wyznaczono terminu rozstrzygnięcia tej kwestii. Dla podjęcia ostatecznej decyzji może mieć znaczenie, co zrobi teraz Lech Kaczyński. Czy będzie chciał – szukając nowych dowodów – dojść materialnej prawdy, czy przede wszystkim zdyskredytować Suchocką i dowieść, że zawsze co do niej miał rację. – Mój brat chce się sprawie dobrze przyjrzeć, sprawdzić to, czego do tej pory nie miał szansy poznać – mówi Jarosław Kaczyński, bardzo zaangażowany w kwestie inwigilacji jeszcze od czasu ujawnienia w 1993 r.

Polityka 26.2000 (2251) z dnia 24.06.2000; Kraj; s. 22
Reklama