Archiwum Polityki

Parasol Mrożka

„Że też na sześćdziesięciolecie ciągle tułasz się po świecie, wsiądź na okręt i wraz z żoną wracaj na ojczyzny łono. I niech przyjdzie ci do głowy, że tu mamy Meksyk Nowy” – życzył Sławomirowi Mrożkowi dziesięć lat temu na łamach „Nagłosu” Jerzy Jarocki, przyjaciel z czasów młodości, wielokrotny inscenizator jego dramatów. Siedemdziesiąte urodziny autor „Tanga” obchodzi w Krakowie.

W 1990 r. Mrożek żegna się ostatecznie z Polską, z Europą. Wraz z żoną Susaną na stałe osiadają na ranczu Epifania w Meksyku. W wywiadzie dla „Nagłosu” pisarz wyznaje, że nie spodziewa się już w swoim życiu większych zmian.

Stanisław Lem opowiada: – Kiedy Mrożek osiadł w Meksyku, coś zaczęło lecieć z nieba. Przebudziły się wulkany i popiół z nich zaczął osypywać się na rancho Mrożków. Mrożkowie decydują się na powrót.

Polityka 26.2000 (2251) z dnia 24.06.2000; Kultura; s. 48