Archiwum Polityki

Za smutno, by żyć

Matka zabiła dwoje ukochanych dzieci. Tak kochanych, że śmiercią chciała uratować je przed okrutnym życiem. – Samobójstwo rozszerzone, depresja – tak psychiatrzy tłumaczyli tragiczny absurd zdarzenia, które 14 maja rozegrało się w podwarszawskim Pruszkowie. Depresja – na szczęście rzadko o tak przerażających skutkach, ale zawsze niszcząca i ponura – dopada co roku ponad 2 mln Polaków. Stosunkowo niewielu znajduje skuteczną pomoc.

Na początku człowiek rzadziej się uśmiecha. Budzi się o czwartej nad ranem. Leży w łóżku i z lękiem myśli o tym, że trzeba wstać, zaparzyć kawę, umyć się, ubrać i wyjść z domu. Zaczyna dzień z uczuciem ogromnego zmęczenia. Jeżeli może iść do pracy, robi to z wielkim trudem. Czasami nie ma siły, żeby wyjść z domu. Je bez umiaru lub ma wstręt do jedzenia. Nie podnosi słuchawki telefonu. Boi się. Rodzina patrzy na chorego podejrzliwie. Bliscy myślą: ja pracuję, tyram, staram się jakoś żyć, a ten mówi, że jest przygnębiony, że na nic nie ma ochoty.

Polityka 26.2000 (2251) z dnia 24.06.2000; Społeczeństwo; s. 103