Archiwum Polityki

Przy sobocie po robocie

Minie wkrótce 21, lat odkąd strajkujący robotnicy wywiesili na bramie Stoczni Gdańskiej 21 postulatów. Większość z nich spełniono, chociaż ich smak okazał się nie tak słodki, jak oczekiwano. Pozostał ostatni – żądanie wolnych sobót i ten właśnie zrealizowano poczynając od 1 maja tego roku, na mocy znowelizowanego kodeksu pracy. Żeby ubytek nie był zbyt gwałtowny, tygodniowy czas pracy ma być tylko stopniowo skracany, ale rozłożony na pięć dni tygodnia. Czy to aby nie pyrrusowe zwycięstwo? Postulat numer 21 był skierowany przeciw nielubianemu państwu. Soboty będą wolne dla nas i przeciw nam.

Przeciwko skracaniu czy choćby usztywnianiu tygodnia pracy słyszało się głosy zarówno w środowisku przedsiębiorców, co zrozumiałe, jak i pracowników. Mówiono, że jesteśmy za biednym krajem, żeby pozwalać sobie na luksus dwudniowego wypoczynku. Bodaj tylko działacze obu potężnych central związkowych zdobyli się na opinie w rodzaju: – Im krótszy czas, tym silniejsza motywacja, żeby pracować lepiej i szybciej! Z badań CBOS wynika, że trzy czwarte obywateli opowiada się przeciwko skracaniu czasu pracy.

Polityka 21.2001 (2299) z dnia 26.05.2001; Kraj; s. 34