Archiwum Polityki

Piękne sztuki

Po drugiej wojnie światowej nie powstało w Polsce ani jedno muzeum sztuki współczesnej. To fakt wstydliwy, niechlubny, wręcz kompromitujący. A gdy wreszcie pojawiła się szansa, by takie muzeum zaprojektował dla Warszawy bodaj najciekawszy dziś architekt świata Frank Gehry, okazało się, że pomysł bynajmniej nie budzi powszechnego entuzjazmu. A zatem jest czy nie jest nam potrzebny nowy obiekt, w którym prezentowano by sztukę nowoczesną?

Nie odłożono jeszcze na budowę choćby jednej złotówki, nie wbito nawet łopaty w ziemię, a już zaczęły się dyskusje i protesty, zaś nieistniejąca placówka zdołała ostro skłócić ze sobą kilka osób. Poszła fama, iż muzeum ma stanąć w miejscu zwanym cyplem czerniakowskim. Zaczęło się więc wybrzydzanie, iż to niewłaściwe miejsce, że może by z tym na Bielany lub jeszcze gdzie indziej. Głos zabrali także bardzo liczni warszawscy samorządowcy, oświadczając, iż muzeum owszem, czemu nie, może nawet być na cyplu, ale najlepiej jako dodatek do czegoś większego z kinami, klubami i knajpami.

Polityka 21.2001 (2299) z dnia 26.05.2001; Kultura; s. 60