Archiwum Polityki

Upadek Herosa

Biolodzy załamują ręce nad jakością plemników, socjolodzy wieszczą kres dominacji męskiego etosu, a niektórzy genetycy przewidują poważny regres chromosomu Y. Na szczęście mężczyznom zostało jeszcze do wyginięcia trochę czasu.

Bohaterowie „Seksmisji” – polskiej komedii, która zyskała liczne grono wielbicieli, zwłaszcza wśród męskiej publiczności – mieli okazję sprawdzić na własnej skórze, jak wyglądałby świat urządzony przez same kobiety. Elegancko odprasowane mundurki, nasilona dbałość o higienę, a nawet wspólne pływanie nago w basenie, nie zdołały zachęcić Alberta i Maksa do pogodzenia się z nowym porządkiem rzeczy. „Mężczyźni wyginęli? – pytał z niedowierzaniem, zaprawionym przerażeniem, jeden z dwójki ocalałych samców. – Przecież to nie były mamuty!”. „Okazuje się, że tak” – bez cienia wątpliwości odpowiada szefowa grupy Archeo, zajmującej się odkopywaniem i badaniem skamieniałości, która w 2044 r. natrafiła na męskie okazy.

A jeśli ten wymyślony dla potrzeb komediowego scenariusza dialog okaże się tragicznie proroczy? Nie za 38 lat, ale w perspektywie – powiedzmy – kilkudziesięciu tysięcy? Prawdopodobnie jesteśmy pierwszym pokoleniem, za którego życia proces męskiej zagłady nabiera tempa. Przynajmniej w przestrzeni publicznej.

Natura uformowała mężczyznę na miarę potrzeb człowieka pierwotnego, który uganiał się za zwierzyną i był zawsze gotów (dzięki wysokiemu poziomowi testosteronu) do walki z wrogiem. Jakiś czas później, gdy przeniósł się do jaskini, a następnie do bardziej komfortowej kwatery pod strzechą, nadal musiał być zarośnięty i wydzielać ostrą woń, by budzić szacunek. Dopiero od niedawna, gdy codzienne życie postawiło przed nim wyzwania inne niż polowanie i strzelanie z łuku, a do osławionego wyścigu szczurów dołączyły kobiety, dawne atrybuty męskości straciły na znaczeniu. Siła mięśni lub agresja przydają się we współczesnym świecie coraz mniej.

Polityka 45.2006 (2579) z dnia 11.11.2006; Społeczeństwo; s. 92
Reklama