Archiwum Polityki

Zatrute jadło

Reakcja Europejczyków na chorobę szalonych krów jest tyleż pełna paniki, co tajemnicza. Tajemnicza jest skala zjawiska, nasilenie lęku mierzone stosami wołowiny, które zalegają chłodnie. Tajemnica domaga się wyjaśnienia. Zaś początek wyjaśnienia tkwi chyba w prionie. Bo prion ucieleśnia najgorsze koszmary ludzkości. Koszmary, które wracają w mitach, w baśniach, w plotkach szerzących się przez wieki. W mitach o przemianie dobrego w złe, w plotkach o truciźnie, którą ktoś dosypuje do studni.

Prion to białko. Takie samo jak ów podstawowy budulec, z którego składają się nasze mięśnie, fundament naszych kości i rusztowanie mózgów. Prion może zostać wbudowany wszędzie, gdzie białko jest potrzebne. Może je zastąpić nierozpoznany, w skrytości pokonujący wszelkie bariery, które w naszym organizmie oddzielają to co swoje od tego co obce. Sam niezniszczalny – ani nie można go ugotować, ani zabić antybiotykiem – może nas zniszczyć. Bo prion, na pozór taki sam jak nasze swojskie białko, naznacza piętnem śmierci.

Polityka 8.2001 (2286) z dnia 24.02.2001; Ogląd i pogląd; s. 32