Archiwum Polityki

Ostry dyżur

Dawniej, kiedy w teatrze ktoś zasłabł lub zwyczajnie trafił go szlag (niekoniecznie z powodów artystycznych), zaraz rozlegał się głos:
– Czy jest lekarz na sali?

No i ze służbowego fotela podnosił się pan doktor, żeby udzielić pierwszej pomocy. Jeśli zaufać anegdotce, raz zdarzyło się tak, że na scenę wbiegła zawodowa swatka. – Czy jest lekarz na sali? – wydała z rozbudowanej piersi wzdych. I widząc młodego eskulapa zatrajkotała:

– Panie doktorze, mam dla pana wspaniałą partię!

Polityka 8.2001 (2286) z dnia 24.02.2001; Groński; s. 93