Archiwum Polityki

Władza czerwonego ołóweczka

Nie muszę chyba pisać, że w przeciwieństwie do wcale licznego grona publicystów i polityków jak najdalszy jestem od potępiania w czambuł wszystkiego, co działo się w PRL. Uważam też, o zgrozo, że stanowiła ona element ciągłości państwowości polskiej, że więc nazwa III Rzeczpospolita jest swoistym zakłamywaniem historii. Mógłbym się jeszcze przyznać do iluś tam różowych czy czerwonych sympatii... Kiedy jednak czytam coraz to nowe wywiady-rzeki z byłymi dygnitarzami, ich wspomnienia i eseje, wydawać mi się zaczyna, że niekiedy mają jednak nazbyt fajne samopoczucie.

Polityka 8.2001 (2286) z dnia 24.02.2001; Stomma; s. 98