Archiwum Polityki

Swąd spalenizny

Wielkie Żarcie trwa. Mimo BSE. Na tegorocznym Zielonym Tygodniu w Berlinie był tłok jak diabli. Można było w stylu Marlboro skosztować steku z bizona albo po lapońsku – z łosia, albo jeszcze – po australijsku – z krokodyla. Kobiety pędziły, by obejrzeć „Kwietne piekło na wulkanie”, a także ekspozycję koni, mężczyźni stawali przy chłopskiej zagrodzie z krówkami, świnkami i kurkami, prosto z klasycznej literatury dla dzieci: „Kocia Mama”, „O szczęśliwym chłopcu”. I wszystko podlane ideowym sosem: biosmakołyki, zdrowa żywność, przyjazny zwierzętom chów bydła, ekologiczna uprawa.

Ale politycy i rolnicy na podiach rozmawiali o czymś zupełnie innym, o setkach tysięcy szalonych krów wiezionych do rzeźni i palonych na stosach, o świniach faszerowanych antybiotykami, o ziemi trutej sztucznymi nawozami, o pożeraniu małych gospodarstw przez wielkich producentów oraz o premii herodowej – wypłacanej przez UE za wyrzynanie cieląt. A przybyli najważniejsi: komisarz UE ds. rolnictwa Franz Fischler, nowa, „zielona”, minister rolnictwa Renate Künast i kto tylko jeszcze chciał mieć coś do powiedzenia o reformie europejskiego rolnictwa oraz rolnicy zapowiadający, że przegonią przeznaczone do likwidacji stada szosami i autostradami.

Polityka 7.2001 (2285) z dnia 17.02.2001; Świat; s. 34