Archiwum Polityki

Apollo nie może być kudłaty

Aktorka: Alkestis. Twarz Madonny, włosy ciemne. Nieśmiała. Właśnie bezwładnie osuwa się na pierś męża.
Aktor: Admet. Blondyn. Rozmowny. Zanosi się płaczem. Łagodnie obejmuje umierającą kobietę...
Reżyser: Krzysztof. Szatyn. Podczas próby:
– To nie jest worek z kartoflami! To twoja żona! Przytul ją do siebie. Przykleeej się! Jak w reklamie super glu!

Admet

Reżyser: – Do diabła, stary! Nigdy się, mać jedna, nie całowałeś? Z języczkiem ją, z języczkiem!!!

Z Admetem zaczęło się od tego, że nagle przestał chodzić pod krawatem. Wcześniej ubierał się elegancko, dbał o szczegóły. Nic dziwnego, każdy fotograf dba o szczegóły. Nawet jeśli ma dyplom inżyniera.

Więc elegancki Admet zarabiał na życie sesjami zdjęciowymi w liceach. Studniówki, bale maturalne, akademie. W połowie lat 80.

Polityka 4.2001 (2282) z dnia 27.01.2001; Społeczeństwo; s. 88