Archiwum Polityki

Bezpruderyjne zawodowo?

Od chwili, gdy do powszechnej świadomości dotarło, że agencje towarzyskie to zwykłe domy publiczne, prawnicy zaczęli prześcigać się w wymyślaniu kruczków, jak legalnie działającym agencjom udowodnić, że są nielegalne. To znaczy wykazać, że świadczone tam usługi są zwykłym nierządem, z którego czerpią zabronione korzyści materialne właściciele, czyli osoby trzecie. Dyskusja powracała zwykle w sezonie ogórkowym. Teraz jednak nad działalnością agencji pochylili się dwaj najważniejsi dziś polscy prawnicy: rzecznik praw obywatelskich prof. Andrzej Zoll i minister sprawiedliwości Lech Kaczyński.

Minister Kaczyński uważa, że należy zdelegalizować agencje towarzyskie. Andrzej Zoll jest zdania, że zdelegalizować trzeba fikcję, a zalegalizować domy publiczne. Według Zolla agencje godzą w prawa obywatelskie, a domy publiczne pomogłyby tych praw bronić.

Ciekawe, czy ktoś pamięta, kim był pierwszy Polak, który wpadł na nowatorski u nas pomysł, by zarejestrować działalność gospodarczą określając jej przedmiot jako agencję towarzyską, salon masażu, klub tańca erotycznego, salon odbudowy sił erotycznych lub centrum rekreacyjne.

Polityka 3.2001 (2281) z dnia 20.01.2001; Kraj; s. 22