Archiwum Polityki

Przegniłe karawele

Ach, Europo! Iść do ciebie pod rękę ze swymi trupami czy przedtem poprzybijać narodowe wampiry osinowymi kołkami? To nie tylko nasz dylemat, ale również np. Portugalczyków, naszych sąsiadów z przeciwległej strony europejskiego podwórka.

Proszę sobie wyobrazić współczesną polską powieść pod tytułem „Husaria”. Do naszej duchowej stolicy, nazwijmy ją Kłokowem, metropolii byłego lokalnego mocarstwa, podpomadowanej trochę, ale w gruncie rzeczy przyklęsłej, wracają jak żywi narodowi bohaterowie: Zawisza, Kopernik, Żółkiewski, Kościuszko, a także oczywiście Piłsudski. Ale nie w splendorze promiennej wielkości Polski, lecz jako rozbitkowie – pierwszy jest żebrakiem-kuternogą, drugi – otępiałym nauczycielem w podstawówce, trzeci malwersantem, czwarty – barmanem, a Piłsudski – dozorcą muzeum na Wawelu.

Polityka 3.2001 (2281) z dnia 20.01.2001; Kultura; s. 57