Archiwum Polityki

Najgorsze, że Arab

W gabinetach prezydentów: Aleksandra Kwaśniewskiego i Hossny Mubaraka, w Internecie, w Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, w egipskiej ambasadzie, czekają na odzew apele obywatela egipskiego zameldowanego w Piastowie pod Warszawą, wdowca, którego piątka dzieci od dwóch lat przebywa w domu dziecka.

Mała Zeinab niedługo ma urodziny. Spaceruje po podwórku domu dziecka i zapowiada: – Ojca nie zaproszę. Przed kilkoma miesiącami sąd przyznał ojcu prawo do widywania się z dziećmi. Może je zabierać na cały dzień, ale na noc muszą wrócić do domu dziecka. Więc trzy dziewczynki i mały Taha chętnie biegną za tatą-Mohamedem (nawet Maryam przyjechała z siostrami bawić się w ogrodzie zaprzyjaźnionego z ojcem mułły, choć jest chora na ospę). Ale najstarsza, 10-letnia, już nie chce ojca widywać, nie przyjechała do mułły.

Polityka 23.2000 (2248) z dnia 03.06.2000; Kraj; s. 25