Archiwum Polityki

Akwarium

Wszędzie szyby. Nie kraty – kraty obecne są tylko dyskretnym cieniem na podłodze, na sprzętach. Szklane tafle oddzielają sypialnię od bawialni, bawialnię od następnej sypialni, a kolejne sypialnie i bawialnie od korytarza. Przezroczyste życie widać z korytarza, ale go nie słychać, zupełnie jakby podglądało się akwarium. Matki z samiczą rutyną karmią, przewijają, wiążą kolorowe gumki na delikatnych lokach półtorarocznych córek. Można by uznać to za jakieś misterium macierzyńskie, gdyby nie świadomość, że większość matek odłowiono do akwarium z mułu, z dna, i nie na pokaz, ale za karę. A dzieci znalazły się tu nie tyle dla swego dobra, co dla mniejszego zła. Zakład Karny nr 1 w Grudziądzu, więzienny Dom Matki i Dziecka.

Aśka jest już teraz starą, dobrą znajomą. Z tych, które siedziały w Grudziądzu jesienią ubiegłego roku, została tylko ona. Powinna być jeszcze Alina, ta na tymczasówce, ale w listopadzie zabrali ją na sprawę do Wrocławia i nie wraca. Podobno tam jest praca dla aresztantów i ona pracuje.

Syn Aliny został w akwarium. Jak długo nie widział matki? Listopad, grudzień, styczeń, luty, marzec, kwiecień, maj...

Kiedy Aśka budzi się w nocy

Kilka razy do dyrekcji zadzwonił mąż Aliny, zapytał, jak zdrowie małego.

Polityka 22.2000 (2247) z dnia 27.05.2000; Na własne oczy; s. 108