Archiwum Polityki

Uśmiech fortuny

Pierwsze rekordy XXI wieku, wprawdzie jeszcze nie świata, ale za to słynnych skoczni narciarskich, ustanowił Polak – Adam Małysz. Już cztery lata temu uchodził za wielki talent, ale potem – po pierwszych sukcesach – przyszło pasmo zaskakujących niepowodzeń. Wydawało się, że Adam Małysz skończy jak Wojciech Fortuna – gwiazda jednego sezonu. I oto nagle polski skoczek okazuje się najlepszy na świecie, bije rekordy, ośmiesza wielkich mistrzów świata i olimpiady. Skacze tak jak jeszcze nikt przed nim.

Lata 1997 i 1998 przyniosły szereg bardzo dobrych wyników naszych skoczków narciarskich. Były zwycięstwa Małysza w Pucharze Świata w konkursach w Hakubie i Sapporo w Japonii, Holmenkolen koło Oslo w Norwegii, sporo miejsc w czołówce i 7 miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata.

– Byłem wtedy wiceprezesem do spraw sportowych Polskiego Związku Narciarskiego i to ja znalazłem Pavla Mikeskę, czeskiego trenera, który po dziesięcioletniej pracy w niemieckim Oberstdorfie zgodził się zostać trenerem naszych skoczków – mówi obecny trener naszej kadry Apoloniusz Tajner.

Polityka 2.2001 (2280) z dnia 13.01.2001; Społeczeństwo; s. 81