Archiwum Polityki

Słodycze w ładownicach

Polacy jadą do Afganistanu. Prezydent Hamid Karzai, ­parafrazując słowa de Gaulle’a o Francji i serach, mógłby powiedzieć: trudno rządzi się krajem, w którym jest 90 gatunków rodzynek.

Ado tego wśród rodzynek trwa bezpardonowa wojna. Będziemy tam częścią wojsk NATO zaproszonych przez demokratycznie wybrane władze Afganistanu. Razem z innymi kontyngentami jest tam już 40 tys. Amerykanów, Kanadyjczyków, Duńczyków, Holendrów, Litwinów, Niemców i Polaków. Żołnierzy ginie tam nieco mniej niż w Iraku. Zresztą inna jest to wojna, jeśli to w ogóle jest wojna. W Afganistanie zawsze było tak – kiedy nie możesz przeciwnika pokonać, zawsze możesz go kupić.

Polityka 40.2006 (2574) z dnia 07.10.2006; Świat; s. 54