Archiwum Polityki

Monte Negro jak Monte Carlo

Niepodległa Czarnogóra wróciła na mapę Europy niemal niepostrzeżenie. Jaka przyszłość czeka to maleńkie państewko liczące ledwie 650 tys. ludności?

Proklamowaniu niepodległości 3 czerwca nie towarzyszyły żadne strzały, co jak na Bałkany jest sporym osiągnięciem. Zagraniczna prasa rzetelnie zrelacjonowała przedreferendalną gorączkę, odnotowała wyniki samego głosowania i przestała się krajem interesować. Jeszcze mniej uwagi poświęcili Czarnogórze Serbowie. Niewiele się w Serbii mówiło o wrześniowych wyborach parlamentarnych, które wygrała socjaldemokratyczna koalicja skupiona wokół premiera Milo Djukanovicia. Jego przeciwnicy mówią, że Czarnogóra to skorumpowana pralnia rosyjskiego kapitału, ważny punkt przerzutowy narkotyków i broni, a Djukanović, czerpiący z tych ciemnych interesów dochody, marzy o stworzeniu nad Adriatykiem drugiego Monte Carlo – raju dla turystów i hazardzistów.

Polityka 40.2006 (2574) z dnia 07.10.2006; Świat; s. 58